5
(4)

6 Sposobów na to, jak wesprzeć dziecko w czasie Koronawirusa

 

Obecna sytuacja wywołuje we mnie całą masę uczuć. Ulice są puste. Ludzie tracą pracę. Boję się o najbliższych. Nie mogę zobaczyć rodziny. Cała ta sytuacja jest nowa i nie wiem kiedy się skończy. To normalne, że jestem niespokojna i gdzieś w okolicach mostka czuje to przytłaczające uczucie strachu. Mam też całkowitą świadomość, że moja córka tak samo mocno to odczuwa. Ona też została wyrzucona ze swojej rutyny, nagle przestała chodzić do przedszkola, rodzice są w domu ale non stop siedzą na telefonie albo przed komputerem. Nie możemy iść do parku. Posłuchać ptaków. Popatrzeć jak zielenieją drzewa i kąpać twarzy w promieniach wiosennego słońca. Na plac zabaw też nie można. Ciągle proszę by nie dotykała rzeczy na zewnątrz i trzymała się z dala od ludzi. No i to ciągłe mycie rąk. Dużo, jak na dwulatkę. Przede wszystkim wiem, że mój mały sejsmograf świetnie potrafi wybadać jak ja się czuję i jakie emocje mną targają i siłą rzeczy ma to na nią wpływ. Chcę wam o tym napisać, bo uważam, że w tej chwili bardzo dużo uwagi poświęcone jest innym tematom z pozoru ważniejszym, a ten, jak nasze dzieciaki radzą sobie z obecną sytuacją odsunięty jest na drugi plan. A to właśnie teraz potrzeba im naszej miłości i wsparcia bardziej niż kiedykolwiek.

Dzisiaj opowiem wam o moich 6 sposobach na to, jak możecie wesprzeć psychicznie i emocjonalnie swoje dziecko i dać im poczucie “normalności” w tym jakże nienormalnym czasie.

1. Spokój i rozmowa

Dziecko, nawet dwuletnie bardzo dużo rozumie. Przekonałam się o tym jak usiadłam z moją córką i spokojnie z nią porozmawiałam o tym, co się dzieje. Starałam się używać prostych słów i nawet wymyśliłam grę z miską wody i pieprzem, by pokazać dlaczego tak ważne jest mycie rąk. Do miski z wodą dosypałam pieprzu, mała A wsadziła tam paluszka i niespodzianka – pieprz osadził się na jej małej dłoni. Potem za pomocą mydła go usuwałyśmy. Była dobra zabawa i mała A teraz dokładnie wie, dlaczego po przyjściu do domu trzeba umyć ręce. No i tak długo myć, ile trwa piosenka Happy Birthday. Powiedziałam jej też całkiem szczerze, jak mojej przyjaciółce, że wiem iż ta cała sytuacja nie jest normalna i że może się czuć niespokojna. Powiedziałam, że ja też się tak czuje, ale że razem będziemy przez to przechodzić i że wszystko będzie dobrze. Zaskoczyło mnie jak wiele zrozumienia zobaczyłam w tych dwóch uważnie mnie obserwujących źrenicach.

Myślę, że starszym dzieciakom można wytłumaczyć trochę bardziej dokładnie, że przebieg choroby jest bardzo łagodny u młodych, zdrowych osób i poprosić by dały znać w chwili gdy zaczęłyby czuć jakiekolwiek symptomy. A nastolatkom, którzy trochę “heheszkują” z tego tematu możemy powiedzieć, że nawet jak nas to nie obchodzi to robimy te wszystkie rzeczy,  by zadbać o innych.

2. Rutyna

Dzieciaki uwielbiają rutynę. Kropka. To, co my zrobiliśmy na samym początku kwarantanny i co świetnie się u nas sprawdziło – ustaliliśmy nową domową rutynę i to dla nas wszystkich. Pomogło od najmniejszego do największego. Sok z selera z tatą i przygotowywanie śniadania jak mama pracuje – wspólne śniadanie – zabawa z tatą – tata idzie pracować – zabawa z mamą – robimy obiad – drzemka – zabawa z mamą – ćwiczenia – tata kończy pracę – czas rodzinny, zabawa, kolacja, kąpiel i do spania. To taka struktura której się trzymamy i wiem, że mała A świetnie się z tym czuje. Ma poczucie bezpieczeństwa, może mniej więcej określić co po czym następuje – pomimo, że jest to zupełnie inna sytuacja niż jeszcze tydzień temu. I uwielbia swoje małe obowiązki w domu, a ja uwielbiam patrzeć na tą mała samodzielną istotę, która codziennie tak wiele się uczy. Co zauważyłam, to fakt że mała A jest dużo bardziej spokojna i dużo bardziej cieszy się tą sytuacją. Kooperacja z nią też wydaje mi się łatwiejsza.

3. Uczucie się liczą

Przy tym, że szkoły są zamknięte wiele przedstawień, wycieczek, sprawdzianów na które już materiał został przerobiony zostało po prostu odwołanych. To normalne, że taka sytuacja może być frustrująca. Tak samo jak sam fakt, że nie będzie można się teraz zobaczyć ze znajomymi, z Panią z przedszkola lub nie popatrzyć na pociągi po drodze do szkoły. Wszystkie te rzeczy mogą być frustrujące. Ba, dla dziecka te sytuacje mogą wywołać poczucie ogromnej straty. My mamy swoją pracę, zmartwienia – te, z naszej perspektywy małe, dziecięce rzeczy, okazują się często całym życiem naszej pociechy. Jestem tego świadoma i w tej sytuacji staram się być wsparciem, okazać zrozumienie i dać poczucie, że jest to w porządku by mała A była smutna. To normalne uczucie i nie trzeba/ nie można go bagatelizować lub odbierać mu na ważności. Jak nie wiem co zrobić w większości sytuacji w moim życiu – empatia i okazywanie wsparcia zawsze działają.

4. Zapanować nad emocjami

Mała A doskonale wie kiedy jestem smutna, zestresowana, kiedy się boję czy kiedy jestem radosna. W tym trudnym czasie staram się uporać z moimi emocjami sama i nie przelewać ich (w miarę możliwości) na moją córkę. Oczywiście, że czuje strach i niepewność. Myślę, że moje dziecko też je czuje, a moje zachowanie nie powinno tego potęgować. Znalazłam swoje sposoby na stres i strach. Nie oglądam przytłaczającej ilości wiadomości tylko sprawdzam informacje z rzetelnych źródeł raz dziennie. Medytuję. Skupiam się na “tu i teraz” i staram się robić rzeczy które mnie trochę od myślenia o zaistniałej sytuacji odciągają. Wdzięczność i pomoc innym.

Moje dziecko polega na mnie i to moja rola zapewnić mu poczucie bezpieczeństwa i stabilności. Wiem, że nie jest to najłatwiejsze zadanie, ale próbuje.

5. Zajmij się czymś innym

Jeśli chodzi o radzenie sobie z trudnymi emocjami, lubię to balansować czynnościami, które pozwalają mi na chwilę o danej sytuacji zapomnieć. Nie chodzi o to bym ją negowałą, a raczej bym mogła odzyskać świeżą perspektywę. Tak i postępuję w obecnej sytuacji. Organizuje tor przeszkód, gotujemy razem, gramy w gry. Spędzamy wspólnie czas i to w taki sposób, by nam wszystkim przyniósł wiele radości i ukojenia. Myślę, że to punkt nie tylko dla dzieci ale i dla nas.

6. Posłuchaj

Często zdarza mi się, że jako rodzic, więcej mówię niż słucham. Wydaje mi się przecież, że wiem wszystko a na pewno więcej niż moje dziecko. Przekonałam się jednak, że to trochę w odwrotną stronę działa. Słuchając bardzo wiele się dowiaduję. Przede wszystkim o tym co moja mała A czuje. Co ją zajmuje. Mimo, że ma niewiele ponad dwa latka, wiem że jej głowę zaprzątają liczne zagadnienia. Dopiero jak przełączam się z trybu mówię na słucham mogę to wszystko dostrzec.

Jeśli chodzi o starsze dzieci – można myślę je zapytać co wiedzą o wirusie, jakie mają obawy i czego chciałyby się dowiedzieć. Jeśli nie znamy jakiejś odpowiedzi to nic, przecież można poszukać razem.

Wszystko wróci do normy i wszystko będzie w porządku. Wspierajmy się nawzajem a dużo łatwiej będzie nam przejść przez tą sytuację. Wysyłam wam dużo pozytywnej energii. Zostańcie zdrowi i dbajcie o siebie. Fizycznie i psychicznie.

Jak oceniasz nasz wpis?

Kliknij na gwiazdkę, aby ocenić wpis!

Średnia ocena wpisu 5 / 5. Liczba ocen: 4

Jak do tej pory nie ma żadnych ocen. Bądź pierwszy/pierwsza!