4.8
(19)

Magiczny dzień w okolicach INNSBRUCK – Glamping i wyjątkowe termy AQUA DOME

W połowie stycznia mieliśmy okazję przedłużyć sobie wyjazd służbowy do Liechtenstein i zostać jedna dodatkową noc w okolicach Innsbrucka. Zmęczeni zgiełkiem miasta, w którym mieszkamy i zniechęceni prognozą pogody postanowiliśmy odłożyć odkrywanie miasta i zdecydowaliśmy się na dzień w naturze i był to strzał w dziesiątkę. 

Pierwszym niesamowicie trafionym wyborem był hotel w którym się zatrzymaliśmy. Myślę zresztą, że dla samego tego hotelu warto było tam przyjechać. Nazywał się Ferienparadies Natterer See. Zacznijmy od danych technicznych – kompleks położony jest 7 km od miasta przy malowniczym jeziorze. Szukałam określenia jak nazwać ten obiekt i 5* camping z możliwością glampingu jest chyba trafnym określeniem. 

Obiekt ma do dyspozycji miejsca campingowe oraz urocze, rustykalne, położone na uboczu drewniane domki. Rezerwacje naszego noclegu robiliśmy dzień wcześniej – z tego co wiemy jest to miejsce bardzo popularne i warto zarezerwować z wyprzedzeniem w czasie – my mieliśmy po prostu szczęście i na booking.com dwa obiekty były jeszcze dostępne. Do wyboru mieliśmy “beczke do spania / Schlaffass” i “drewniany domek myśliwski z panoramicznym widokiem – Panorama Wood Lodge”. Zdecydowaliśmy się na ten drugi. Właściciele zrobili kawał dobrej roboty jeśli chodzi o design. W domku, pomimo że był malutki, znajdowała się dobrze wyposażona kuchnia, łazienka i przeszklone okno na taras. Byliśmy we troje i było bardzo przytulnie, wcale niezbyt ciasno. Pierwszą rzeczą jaką zobaczyliśmy zaraz po przebudzeniu był widok na las, który niesamowicie pięknie ozdobiony był świeżym, puszystym śniegiem. Teraz z perspektywy czasu jak sobie to miejsce przypominam – to gdybym miała wybierać, to właśnie tam pojechałabym się wyciszyć, pomedytować i poczytać ulubioną książkę na drewnianym tarasie. To miejsce nie było luksusowe (ładne i wyposażone we wszystko ale nie luksusowe) miało jednak w sobie coś niesamowitego, coś prawdziwego. Postanowiliśmy z K odwiedzić to miejsce ponownie latem – bo zimą absolutnie skradło nasze serce.

Wiedzieliśmy, że będziemy mieli kuchnię do dyspozycji, więc wyposażyliśmy się we wszystkie niezbędne rzeczy do przygotowania pysznego śniadania. Dokładnie tak jak chcieliśmy, mogliśmy mieć powolny poranek w piżamach, zajadając ulubione rzeczy, popijając kubkiem ciepłej i aromatycznej kawy i podziwiając malowniczą zimową scenerię za oknem. Hotel oferował też śniadanie w głównej sali w cenie 12 EUR.

Tego samego dnia mieliśmy wracać do Wiednia i chcieliśmy wykorzystać pozostały czas najlepiej jak mogliśmy. Byliśmy w końcu w środku pięknych gór. Pogoda sprawiła nam niesamowitą niespodziankę, zmieniając w ciągu jednej nocy krajobraz z wiosennego na zimowy i musieliśmy odpowiednio dopasować do tego nasze plany. Rozważaliśmy dwie opcje – wyjazd do wymarzonych term AQUA DOME lub wyjazd kolejką na górę Zwölferkopf z której rozpościera się niesamowicie malowniczy widok na piękne Achensee. W danej pogodzie wyjazd na szczyt góry wydawał się ryzykowny, więc ku mojej ogromnej uciesze pojechaliśmy do Aqua Dome. 

Hotel przy termach Aqua Dome jest stosunkowo drogi i myślę, że wiele osób może to odstraszać od pojechania w to malownicze miejsce. Ale to właśnie tam można za opłatą (30 EUR/osoba) wejść i korzystać z term nie będąc gościem hotelowym. Jest to jeden z nielicznych hoteli w tamtym regionie, który na to pozwala. Dozwolone jest również by z kompleksu korzystały dzieci. Pobyt w termach to drugie niesamowite przeżycie, które zapisałam głęboko w serduchu z tego wyjazdu. To pierwsze uczucie, gdy wypływa się na zewnątrz, mroźne powietrze delikatnie daje się odczuć na policzkach a ciepła woda przyjemnie otula ciało. Największym jednak doznaniem dla mnie był widok. Cały kompleks i wszystkie zewnętrzne baseny otoczone były srogimi, ośnieżonymi i jakże pięknymi Alpami. 

I wizytę w termach i nocleg w Natterer See zaliczam do jednych z najfajniejszych doświadczeń w moim życiu. Jeśli mielibyście okazję, szczególnie w zimie pojechać tam, zboczyć z trasy, czy po drodze “gdzieś” po prostu się tam zatrzymać, polecam wam to z całego serca. Po całym takim dniu, naładowani niesamowitymi emocjami 6-godzinna droga do Wiednia minęła nam błyskawicznie a bobas spał z delikatnym uśmiechem na ustach w siedzonku z tyłu samochodu. Takie właśnie chwile dają mi energię do życia, ładują moje baterie i dają mi masę inspiracji. Jestem ogromnie wdzięczna, że mogłam to przeżyć. 

To pierwszy mój wpis z relacji podróżniczych i będzie mi bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w komentarzach i podzielisz, jeśli uważasz że komuś może posłużyć za inspirację. 

Pozdrawiam Cię ciepło!  J

Zobacz video z naszego wyjazdu

Jak oceniasz nasz wpis?

Kliknij na gwiazdkę, aby ocenić wpis!

Średnia ocena wpisu 4.8 / 5. Liczba ocen: 19

Jak do tej pory nie ma żadnych ocen. Bądź pierwszy/pierwsza!