4.9
(34)

10 nawyków, które zmieniły moje życie.

Co zrobić by poczuć się lepiej plus szablon do pobrania

Od początku tego roku staram sie pozbierac do kupy. Biegłam do przodu, trochę zbyt szybko, nie zważając na to jak się czuje i czego tak naprawde chcę. Trochę się pogubiłam. Byłam często nieobecna, trochę zestresowana, biegnącą od punktu a do punktu b nie zważając na to, że czułam się jakby świat walił mi się na głowę a życie przelatywało przez palce.

To nie był/jest pierwszy raz jak tak się czuję – takie stany przychodzą do mnie jak się trochę zaplątam. Stan taki absolutnie nie wpływa dobrze na moje codzienne życie. Nie wpływa też dobrze na życie moich najbliższych i na moje hobby, kreatywną pracę na youtube czy na instagramie. Nie było mnie trochę, albo raczej byłam rzadziej, bo postanowiłam wziąć krok w tył i z lotu ptaka spojrzeć na to co się dzieje. Jednocześnie trzymałam w ręce lupę, by dokładnie przyglądać się, co tam słychać u mnie w środku. Proces nie jest zakończony i dalej trwa i to jest w tym wszystkim piękne. Już jest lepiej. Staram się teraz zastanowić nad tym, co jest dla mnie w życiu ważne i co sprawia mi radość i daje poczucie szczęścia.

Jedna z rzeczy którą postanowiłam zrobić w tym czasie, to dojść ze sobą do porozumienia, polepszyć stosunki, zadbać o przyjaźń między mną a mną, zadbać o siebie, przytulić się i tak ukochać. Kiedyś łatwiej mi to przychodziło. Od kiedy jestem mamą, co jest jedną z najwspanialszych rzeczy jakie mi się w życiu przytrafiły, często stawiam potrzeby innych ponad moje własne i stawiam swoje plany i ambicje ponad to że powinnam o siebie zadbać tak zewnetrznie i wewnetrznie, wziąć krok do tyłu i po prostu odpocząć.

Nie mogłam się na tydzien wyłączyć i pojechać do hotelu spa – ale mimo wszystko udało mi się znaleźć parę rzeczy, które mi pomogły. Rzeczy, które w łatwy sposób mogłam włączyć do swojego, już dosyć intensywnego dnia. Takie czynności, przy których dalej mogłam funkcjonować we wszystkich swoich rolach: żony,mamy, przyjaciółki, córki, pracownika, youtubera i moglabym tak wymieniac…. Nie bez powodu w samolotach najpierw zakładasz maseczkę sobie a dopiero potem innym – jeśli ty nie będziesz się dobrze czuć nie będziesz w stanie być też dla innych. Niestety często muszę sobie o tym przypominać. Muszę wam powiedzieć, że teraz czuje się o wiele lepiej i jest parę rzeczy które mi w tym pomogły. Chciałam wam jeszcze powiedzieć, że nie musicie dopuścić do tej sytuacji i dopiero jak będziecie się źle czuć lub będziecie zestresowani/pogubieni, zacząć o siebie dbać – możecie wprowadzić te małe nawyki już teraz by zapobiec takiej sytuacji. Użyć ich wszystkich lub zaadaptować tylko niektóre do swojego życia, tak po prostu. Sprawdźcie co u was się sprawdza. I nie róbcie ich w jeden dzień, na siłę. Zapytajcie się, ale tak faktycznie w środku co wam sprawia radość i może pomóc. Zostawcie sobie na to tydzień lub dwa, lub wypróbujcie tylko jeden lub dwa pomysły z listy – jak się będą sprawdzać, dodacie kolejne lub zwiększycie ich częstotliwość. Jak zaczynamy małymi krokami łatwiej nam jest być konsekwentnym, a czasami te wielkie założenia wypalają nas i przerażają wielkością już na samym starcie. Mam nadzieję, że ten film posłuży wam jako inspiracja, pamiętajcie zostawić kciuka i subskrybować jeśli podobają wam się takie treści.

1. Punktem wyjściowym jest dla mnie sen. Po prostu wyspać. Wiem, że brzmi to tak banalnie, ale jakże często zdarza mi się wstawać o 5:00 i o 24:00 dalej siedzieć przed komputerem i pracować. Potrafiłam tak ciągnąć tygodniami. Pierwszym moim krokiem po takim maratonie jest sen. Ja na swoim przykładzie przekonałam się że świat i sytuacje zupełnie inaczej wyglądają wieczorem, kiedy patrzy się na nie zmęczonymi oczami niż rano kiedy wstaję po nocy dobrego snu. Wieczorem coś wydaje nam się nie do przejścia, a rano wstajemy i rozwiązanie samo przychodzi lub wcale nie wydaje się takie niemożliwe. A co z naszym postrzeganiem świata i jakością naszego życia, gdy jesteśmy w takim stanie zmęczenia przez dłuższy okres czasu? Co ja zrobiłam? Przez parę dni nie nastawialam budzika na 5:00 tylko spałam dłużej, tak by dostarczyć sobie pełnych 8 godzin snu. Po tym jak zobaczyłam jak ogromną różnicę to robi łatwiej jest mi przekonać się wieczorem że ten jeden dodatkowy serial nie jest tego wart. Uwierzcie mi na słowo, myślę że ten jeden, w zasadzie prosty krok, zrobił ogromną różnicę w jakości mojego życia.

2. Posprzątać przestrzeń naokoło. Jedno z przyjemniejszych uczuć jakich doświadczam to usiąść z kubkiem herbaty na kanapie w posprzątanym, pachnącym i wywietrzonym domu. Uczucie, które uwielbiam a jego doświadczenie zależy ode mnie samej i nie kosztuje poza moją pracą praktycznie nic.  Myślę, a nawet powiem że jestem pewna, że to co nas otacza ma na nas ogromny wpływ. Popatrzymy na pogodę, gdy jest słońce mam poczucie, że mogę góry przenosić a gdy jest deszczowo już gdzieś ta motywacja i energia spada… Tak samo jest u mnie z nieposprzątany mieszkaniem. Jeżeli chodzi o pogodę, nie mam na nią zbyt wielkiego wpływu. Na porządek w moim otoczeniu jak najbardziej. Niezorganizowana przestrzeń, porozrzucane rzeczy naokoło i brud naprawde wysysają ze mnie energię, sprawiają że jestem mniej zmotywowana do działania, powodują jeszcze więcej stresu i wywołują we mnie poczucie że mam tak wiele do zrobienia. Nie wiem czy to ma sens, ale poniekąd też bałagan obniża poczucie mojej własnej wartości. Mam wrażenie wtedy, że sobie nie radzę… To jak wygląda przestrzeń naokoło jest takim odbiciem tego jak się w danym momencie czuje. Co mi pomaga, gdy to po prostu  wziąć się w garść, założyć na uszy słuchawki, włączyć jakiś podnoszący podcast lub książkę albo po prostu ulubiona muzykę i posprzśtać. Dużo łatwiej mi szukać w środku serducha o co chodzi, jak przestrzeń naokoło jest posprzątana. Poza tym położyć się wieczorem do przebranego, świeżego łóżka / I mean /.

3. Sport. Zawsze poprawia mi humor. Idealnie, jak uda mi się ćwiczyć rano – i nawet jak mi sie nie chce – zawsze potem czuje się lepiej. Chyba nawet jest do udowodnione naukowo, że sport wyzwala hormony szczęścia. Zdumiewające jest dla mnie to, że czuję się lepiej nawet jak pójdę na 10-minutowy spacer z małą, czy jak poćwiczę 10 minut jogę w domu. Ja uwielbiam też biegać – cokolwiek – najważniejsze by znaleźć te aktywności które są dla nas i nam sprawiają radość. 10 minut sportu daje też niesamowicie dobre uczucie, że zrobiłam coś dla siebie. Sport w jakiejkolwiek formie, w takiej jaka w danej chwili sprawia mi radość- to to, po co sięgam w takich “gorszych” chwilach i co poprawia moje samopoczucie w trybie natychmiastowy.

4. Jedzenie. Takim moim naturalnym stanem jest to, że jak źle się czuję mam ochotę na fast food, alkohol, czekoladę…Wiele razy już się na tym “przejechałem”. Dało mi to chwilowe poczucie ulgi a na drugi dzień wstałam jak z kacem moralnym. Z poczuciem, że nie traktuje swojego ciała i siebie zbyt poważnie. Jak już dojdę do tych wniosków zbieram się. Świadomość tego, że jak się źle czuję i przy tym dostarczam swojemu ciału kiepskie jedzenie – zdecydowanie ściąga mnie w dół. Dlatego w takich  słabszych chwilach staram się przemówić sobie do rozumu i skupić się na tym by gotować dla mnie i moich najbliższych zdrowe i pyszne posiłki, pełne sezonowych warzyw i owoców. Przecież już tyle razy przekonałam się, że to dużo bardziej pomaga i pozwala mi wrócić na dobre tory. Myślę wtedy o tym by zrobić jakiś kolorowy koktajl albo “lody smoothie na śniadanie”. Pyszne curry też zawsze rozgrzewa moje serducho. Makaron lub domowa pizza potrafią uratować prawie każdą sytuację. Gotowanie zawsze mnie bardzo cieszy i daje poczucie że jestem o krok bliżej tej lepszej strony… Ponadto, poczucie tego, że dbam o swoich najbliższych gotując im zdrowe i pełnowartościowe dania rozświetla mnie od środka. Jeśli szukacie inspiracji na zdrowe, proste i smaczne danie, nasz e-book z ponad 70 najulubieńszym przepisami jest teraz za 19.90 na www.kropipi.com. Dodatkowo zwracam uwagę by pić wystarczająco dużo wody. W stresowym czasie, moja skóra stresuje się razem ze mną i nie wygląda najlepiej.  Woda to zawsze dobry początek, który przywraca ją do pionu.

5. Medytacja/praktyka wdzięczności, pisanie dziennika – od dawna wam mówię jaka ogromnie zmieniło się moje życie i polepszyła jego jakość odkąd zaczęłam medytować. Nawet parę minut dziennie, kiedy staram się skupić tylko i wyłącznie na byciu “tu i teraz” i na moim własnym oddechu daje mi bardzo wiele. Szczególnie jak mam za sobą czas, kiedy biegam tygodniami zamyślona, a w głowie mam poczucie że nawet na chwile nie ma spokoju a myśli przebijaja sie jedna przez druga…takie troche poczucie jakby głowa od myśli miała eksplodować. Myślę, że wiele z was je zna. Jest wiele aplikacji do medytacji, wiele kanałów które tego uczą jak np. aplikacja headspace czy darmowe medytacje prowadzone z Małgosią Mostowską na youtube…Dobrym oczyszczeniem dla mnie, zazwyczaj robię to po medytacji, jest pisanie – takie pisanie po prostu, bez oceniania, tego, co mi przyjdzie do głowy. Takie wyrzucenie wszystkich kłębiących się w głowie myśli. Często odkrywam wtedy, że pewne sytuacje bardziej lub mniej mnie zabrały niż myślałam. Wtedy też na bieżąco je przerabiam. Nawyk który w sobie wypracowałam już jakiś czas temu, to zapisanie codziennie rano jednej rzeczy, za którą jestem wdzięczna. Gdzieś ostatnio przeczytałam, że w  codziennym życiu to nie szczęście czyni nas wdzięcznymi, lecz wdzięczność – szczęśliwymi. Ja mam swój notesik i osobna strone w bullet journal w której codziennie notuje jedna rzecz. Uświadamia mi to jak wiele mam, przypomina co jest dla mnie ważne i pozwala skupić się na tym co czyni mnie w życiu szczęśliwą. Przygotowałam dla was darmową grafikę którą możecie ściągnąć pod wpisem na blogu. Możecie ją wydrukować lub wypełniać w telefonie. Spróbujcie chociaż przez jakiś czas, bo to naprawde zmienia życie.

6. Domowe SPA – nie będę was kłamać – gdy tak się zdarzy, że nie jest mi najlepiej i do tego siedzę z tłustą głową, w starych dresach i koszulce z plamą i dziurą, z odrapanymi paznokciami, to jest to takie trochę podwójne kombo. Prysznic, ułożone włosy, pomalowane paznokcie i względne ubranie znacząco poprawiają mi samopoczucie. To jest taka trochę kontynuacja sprzątania. Była przestrzeń na zewnątrz, było wnętrze teraz pora na wygląd. U mnie tak to się logicznie układa ale myśle, że jest wiele osób które właśnie od tego punktu chciałyby zacząć. I jest to jak najbardziej w porządku. Już będąc na urlopie macierzyńskim przekonałam się o sile tego punktu i od tej pory zawsze sumiennie stosuje go w podbramkowych sytuacjach. Jak czuję się jak parę groszy a wyglądam jak milion dolców jakoś łatwiej przywrócić mi równowagę.

7. Czytanie/nauka czegoś nowego. Czerpie bardzo dużo inspiracji i wiedzy z książek. Czytanie bardzo mnie odpręża i jest bardzo pomocne, gdy staram się ograniczyć ilość czasu, który spędzam na bezwiednym przesuwaniu palcem po ekranie telefonu. Uwielbiam robić zdjęcia i filmy, więc dużo czasu spędzam czytając różne blogi i ucząc się nowych umiejętności. Gdy nie mam głowy na naukę – sięgam po jakąś “lekką” książkę. Racze w takich sytuacjach szukam pozytywnych treści, które mnie podniosą. Przykładem może być Dale Carnegie – Jak przestać się martwić i zacząć żyć – kto nie czytał polecam z całego serca.

8. Odcinam źródła niepokoju. W tych chwilach, gdy nie czuje się najlepiej – odcinam też od siebie źródła które wysysają ze mnie energię – ograniczam ilość ludzi których obserwuje na instagramie a treści publikowane przez nich ściągają mnie na dół – nie słucham wiadomości, które budzą we mnie niepokój. Szukam aktywności i treści, które mnie podnoszą. Jeśli nie masz takich, nie martw się niebawem będzie wpis z moimi ulubionymi książkami i podcastami.

9. Spędzić trochę czasu sam ze sobą. Jeden wieczór dla siebie – tak zwyczajnie, bez telefonu, w wannie z książką, ze słuchawkami biegając – nie ważne jak. U mnie z tygodnia na tydzień jest to coś innego ale zaczęłam sobie tego czasu bardzo pilnować. Notuje go nawet w kalendarzu. Jest to jeden bardzo ważny punkt w tym, bym czuła się dobrze.. To taki czas jakbym dzwoniła do siebie samej, sprawdzić co u mnie słychać. “Halo halo Justyna, czy wszystko jest u Ciebie w porządku?” Każdemu polecam – a ja odkąd mam małą córeczke, bardzo doceniam takie chwile i wsparcie Krystiana w tym, żeby takie chwile sie zdarzaly.

10. Przyjaciele/rodzina. Wieczór przy dobrej planszówce. Kolacja z przyjaciółmi. Spacer.Najważniejsze by był to czas, który spędzam w 100%. Czas, w którym nie sięgam po telefon i nie jestem zagubiona w swoich własnych myślach. Przy obecnej erze przyjaźni opierających się na kontakcie wirtualnym taki czas jest dla mnie bardzo wartościowy i bardzo wiele mi daje.

Jak oceniasz nasz wpis?

Kliknij na gwiazdkę, aby ocenić wpis!

Średnia ocena wpisu 4.9 / 5. Liczba ocen: 34

Jak do tej pory nie ma żadnych ocen. Bądź pierwszy/pierwsza!